Labuan Bajo i okoliczna przyroda

Labuan Bajo i okoliczna przyroda

Labuan Bajo to niewielkie miasteczko portowe na zachodnim wybrzeżu wyspy Flores, z którego zaczynaliśmy naszą podróż  do Parku Narodowego Komodo. Po powrocie z tej fascynującej wyprawy, postanowiliśmy zatrzymać się tu, aby lepiej poznać to miejsce oraz okoliczną przyrodę, która słynie z górzystych terenów i bujnej roślinności. Naszą uwagę przyciągnął jeden z wodospadów Cunca Rami, znajdujący się około 40 km w głąb wyspy, do którego planowaliśmy udać się następnego ranka. Już przed przylotem zarezerwowaliśmy polecany hotel na wzgórzu z przepięknym widokiem na całą przystań, w którym zatrzymaliśmy się na kolejne dwa dni. Udaliśmy się do niego zaraz po powrocie z portu i jako, że nie potrafimy długo usiedzieć w jednym miejscu, od razu zostawiliśmy nasze plecaki i postanowiliśmy zapoznać się z okolicą, aby sprawdzić jak toczy się tu życie.

k52 (1 of 1)

Samo miasteczko nie okazało się zbyt ciekawe, kilka restauracji, centrów nurkowych i lokalnych sklepów,  a mieszkańcy zdecydowanie nie wyglądali na tak przyjaźnie nastawionych jak na sąsiedniej wyspie Bali. Nie jest to jednak bardzo turystyczne miejsce, służy raczej jako baza wypadowa dla tych nielicznych, którzy przybywają tu stanąć oko w oko ze słynnym smokiem z Komodo lub zanurkować w otaczających wyspy krystalicznie czystych wodach. Jednak to nie miasteczko zachęciło nas do pozostania tu dłużej, ale okoliczne lasy deszczowe i tropikalna przyroda. Następnego ranka zaraz po śniadaniu gotowi na nowe przygody czekaliśmy przed wejściem do hotelu na naszego kierowce, który zawieźć miał nas w głąb wyspy. Nie obyło się bez lekkiego stresu. Kierowca przyjechał sporo spóźniony do tego godzina w kolejce na stacji benzynowej i zanim krętymi drogami dojechaliśmy na miejsce, gdzie czekać miał na nas przewodnik, było już na tyle późno, że nie zastaliśmy tam nikogo. Kierowca widząc nasze zdenerwowanie chciał naprawić jakoś całą sytuację i zaproponował, że sam zaprowadzi nas do ukrytego w dżungli wodospadu. Po chwili dołączyło do nas dwoje dzieci z pobliskiej wioski i w ten sposób zamiast jednego, mieliśmy troje przewodników 🙂 Schodząc leśną ścieżką w dół mijaliśmy pola uprawne, lasy bambusowe i niezwykle bujną, zielona roślinność. Wilgotne, gorące powietrze sprawiało, że bardzo szybko pot zaczął spływać nam po czołach. Przyroda zrobiła na nas duże wrażenie i po około pół godzinie marszu dotarliśmy do pięknego wodospadu ukrytego w gęstwinie, spływającego z wysokiego klifu prosto do jeziora. Żałujemy trochę teraz , że nie zdecydowaliśmy się wtedy w nim wykąpać.

k35 (1 of 1)

komodo3

komodo4

k39 (1 of 1)

k36 (1 of 1)

komodo6

k44 (1 of 1)

k45 (1 of 1)

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy z powrotem do samochodu, a dzieciakom na pożegnanie i w nagrodę za towarzystwo podarowaliśmy drobne pieniążki i słodycze. Nasz kierowca nie władał biegle językiem angielskim, mimo to starał się z nami cały czas nawiązywać rozmowę, opowiadając o tutejszym życiu. Jadąc krętymi, stromymi drogami, podziwialiśmy bujną przyrodę lasów deszczowych, mnóstwo palm kokosowych i bananowców rosnących tuż na wyciągnięcie ręki. Zatrzymaliśmy się przy przydrożnym straganie, żeby zaopatrzyć się na później w przepyszne owoce, a także przy pewnym gospodarstwie, gdzie jeden z mieszkańców wspiął się na palmę, by zerwać dla nas kilka świeżych, zielonych kokosów, za które zapłaciliśmy dosłownie parę groszy.

k47 (1 of 1)

Popołudnie spędziliśmy na werandzie naszego pokoju w hotelu, zajadając pyszne świeże owoce, popijając wodę kokosową i podziwiając przepiękny zachód słońca. Następnego ranka czekała nas podróż z powrotem na Bali.

k78 (1 of 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *