Nasze góralskie wakacje – czyli kilka chwil w Zakopanem

Nasze góralskie wakacje – czyli kilka chwil w Zakopanem

Zakopane to miasto w Województwie Małopolskim na południu Polski, położone u stóp Tatr, w którym dawno temu jeszcze będąc dziećmi/nastolatkami spędziliśmy kilka dni podczas szkolnych, letnich wakacji. Po wielu latach coś nas pokusiło, aby ponownie odwiedzić to miejsce. Zabierając ze sobą naszą rodzinkę spędziliśmy 5 godzin w pociągu z Tczewa do Krakowa, a później 2 godziny w autobusie do Zakopanego. Zbliżając się powoli do celu krajobraz za szybą zmieniał się diametralnie od tego, który widzimy na co dzień. Rozległe, zielone górzyste tereny ukazywały się naszym oczom, a my z nosami przyklejonymi do szyby obserwowaliśmy wszystko na około z ekscytacją czekając, aż dotrzemy na miejsce.

polskie-tatry-wysokie

Kiedy Pomorzanie w końcu zdecydują się wybrać w góry to i zakwaterowanie musi być typowo góralskie i klimatyczne. Zatrzymaliśmy się w cudownych, drewnianych domkach niedaleko słynnych Krupówek, graniczących z Parkiem Tatrzańskim i urządzonych na typowo góralski styl, gdzie wieczorami rozpalaliśmy ogień w kominku. Jednak nie obyło się bez problemów. Docierając na miejsce okazało się, że właściciela nie ma a jego numer telefonu nie odpowiada. Co gorsze po pewnym czasie zjawiła się grupka ludzi, którzy rzekomo również zabukowali ten sam domek na ten sam okres czasu co my, jednak przyjechali tuż przed nami i to oni dostali do niego klucze. Po prawie 4 godzinach nareszcie pojawił się właściciel, z którym wyjaśniliśmy całą sytuację. Niestety okazało się, że przez pomyłkę zrobił on podwójną rezerwację na ten sam domek. Doszliśmy jednak do porozumienia i zamiast jednego większego domku dostaliśmy dwa mniejsze w bardzo okazyjnej cenie. Dodatkowo butelka domowej cytrynówki również załagodziła całą sprawę;))Mimo początkowych kłopotów odwiedzającym Zakopane bardzo polecamy to miejsce. Można je znaleźć pod nazwą Mountain Shelter. W tym momencie trwają jednak prace budowlane nad ostatnim domkiem, więc już od rana jest tam głośno, ale już niebawem domek powinien zostać oddany do użytku, więc będzie to wtedy napewno cudowne i zaciszne miejsce.

IMG_0582

DSC_0517IMG_0593

Wybierając się do Zakopanego wyjątkowo nie mieliśmy dokładnie sprecyzowanych planów odnośnie atrakcji i miejsc, które chcemy zobaczyć. Napewno głównie nastawialiśmy się na spacer nad Morskie Oko, ale wszystko zależało od tego czy pogoda nam dopisze, a jak wiadomo pogoda w górach zmienną i nieprzewidywalną jest i zdarzają się też dość często burze.

Morskie Oko i Czarny Staw

Następnego dnia po przyjeździe wczesnym rankiem pojechaliśmy do Palenicy Białczańskiej oddalonej o około 23 km skąd rozpoczęliśmy drogę do Morskiego Oka. Trasa liczy 9,3 km i należy do bardzo łatwych, iż cały czas prowadzi drogą asfaltową. Początkowo idzie się po płaskim terenie, później nieco w górę i dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza znajdujących się na poziomie 1120 m n.p.m.

DSC_0100

DSC_0128

DCIM101GOPRO

Droga początkowo nie należy do najciekawszych, odnajdujemy jednak kilka ciekawszych skrótów biegnących przez las i kilka spływających z gór strumyków, których czysta woda jak najbardziej nadaje się do picia.

DSC_0145

DSC_0139

DSC_0157

Piękne widoki zaczynają się kiedy to docieramy do Polany Włosienica, gdzie rozpościera się przed nami niesamowity krajobraz gór pokrytych jeszcze śniegowym puchem. Do tego też miejsca przyjeżdżają konne bryczki, zatem dla leniwych i nie lubiących spacerów istnieje szybsza i łatwiejsza opcja dostania się do Morskiego Oka. Przyjemność taka do tanich nie należy i za około 45 minutową trasę z Palenicy Białczańskiej trzeba zapłacić około 50 zł za osobę w jedną stronę. My nie rozważaliśmy nawet takiej opcji, koni męczyć nie będziemy, a spacer w takiej okolicy to czysta przyjemność.

DSC_0172

DSC_0397

Z Włosienicy do Morskiego Oka nie jest już daleko, a trasę pokonujemy w około 20 minut. Kiedy dochodzimy na miejsce napotykamy na jelonka tuż przy drodze. Jesteśmy tu dość wcześnie rano, więc panuje tu jeszcze niesamowita cisza i spokój, a widok jest przecudowny.

DSC_0190

DSC_0196

DSC_0199

DSC_0215

DSC_0240

W sąsiedztwie Morskiego Oka znajduje się Czarny Staw. Dojście do niego wymaga już nieco wysiłku. Idziemy brzegiem Morskiego Oka przechodząc przez mostek na Rybim Potoku. Ścieżka początkowo jest wygodna i dość szeroka. Po około 25 minutach dochodzimy do drogowskazu, który kieruje nas w lewą stronę, gdzie rozpoczyna się już dość strome podejście kamienną ścieżką.

DSC_0242

DSC_0265

DSC_0267DSC_0291

Wchodząc coraz wyżej za nami rozpościera się piękna panorama lasu świerkowo-limbowego, skaliste zbocza gór i oddalające się Morskie Oko. Po drodze mijamy niewielki wodospad Czarnostawiańską Siklawę, a kiedy dochodzimy na górę do celu naszym oczom ukazuje się Czarny Staw z krystalicznie czystą wodą miejscami jeszcze oblodzoną. Widok jest tak piękny, że wydaje nam się aż nierealny. Udaje nam się zrobić kilka naprawdę dobrych ujęć i po chwili tą samą ścieżką schodzimy z powrotem w dół w stronę schroniska przy Morskim Oku, skąd asfaltówką kierujemy się do Palenicy Białczańskiej, gdzie czeka na nas kierowca busika i zawozi nas do domku.

DSC_0255DSC_0368

DSC_0319

DSC_0334

DSC_0378

Dzień jak najbardziej udany, widoki zachwycające i nawet pogoda dopisała nam znakomicie. Jedna rada od nas, jeżeli planujecie zobaczyć Morskie Oko wybierzcie się tam możliwie jak najwcześniej rano, gdyż około południa robi się tu naprawdę tłoczno. W drodze powrotnej z Czarnego Stawu, gdy dotarliśmy nad Morskie Oko było tam tak dużo ludzi w szczególności wycieczek szkolnych, że z pewnością psuje to cały widok i pierwsze wrażenie uniemożliwiając też wykonanie dobrego zdjęcia.

Giewont zdobyty !

Kolejnego dnia rownież wstaliśmy wcześnie rano, a za cel naszej wyprawy obraliśmy Giewont, szczyt znajdujący się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego na wysokości 1894 m. Początkowo planowaliśmy udać się do Kuźnic i stamtąd rozpocząć trasę biegnącą przez Halę Kondratową, która jest najczęściej wybieraną drogą na Giewont z uwagi na jej najniższy poziom trudności. Nasz gospodarz polecił nam jednak inną według niego znacznie lepszą i ciekawszą drogę przez Dolinę Strążyńską. Skoro góral poleca to tak też zrobiliśmy i z samego ranka ruszyliśmy Doliną Białego w kierunku Doliny Strążyńskiej, gdzie znajduje się wejście na teren Parku Tatrzańskiego, po drodze mijając chatkę, gdzie wytwarzano tradycyjny ser oscypek.

DSC_0400

Początkowy odcinek trasy nie należy do trudnych i wiedzie łagodną, szeroką ścieżką wzdłuż Strążyńskiego Potoku prowadząc do Polany, skąd już rozpościera się widok na północną ścianę „śpiącego ryzerza”. Z oddali widzimy urocze chatki, a przed polaną skręcamy w prawo przechodząc przez drewnianą kładkę i kierując się w kierunku Przełęczy w Grzybowcu.

DSC_0402

DSC_0405DSC_0417DSC_0420

Kamiennym chodnikiem w głębi lasu wędrujemy już dość stromą ścieżką często zakręcającą i wymagającą już nieco lepszej kondycji. Wraz z wysokością zaczyna ubywać drzew i momentami ukazuje się nam nasz cel wyprawy. Droga do niego jest jednak jeszcze znacznie dłuższa. Jesteśmy już na tyle wysoko, że z oddali możemy podziwiać widok na Zakopane. Dopiero w tym momencie tak naprawdę zauważamy jak wysoko się już wdrapaliśmy, a to jeszcze nie koniec.

DSC_0422

DSC_0428

DSC_0445

DSC_0433

Przed nami rozpoczyna się stroma trasa po śliskich kamieniach biegnąca momentami tuż nad przepaścią. Nie ma co ukrywać trasa jest trudna i męcząca, a my na dodatek zapomnieliśmy zabrać ze sobą wody, a strumyku ani śladu. Widoki za to zapierają dech. Zatracamy już rachubę czasu i z nadzieją, że to już niedaleko spoglądamy w kierunku Giewontu.

DSC_0447

DSC_0455

Nareszcie dochodzimy do Wyżnej Kondrackiej Przełęczy na wysokości 1765 m , od której do szczytu Giewontu dzieli nas zaledwie 20 minutowa wspinaczka. Napotkani w tym miejscu ludzie ostrzegają nas o nadciągającej burzy więc stwierdzamy, że nie mamy za dużo czasu i szybko decydujemy się wdrapać na wierzchołek, który jest już tak niedaleko.

DSC_0460

DSC_0468

DCIM101GOPRO

Ostatnie odcinek to już typowa wspinaczka po skałach do których przymocowane są łańcuchy. Już na pierwszej większej dość śliskiej skale rozpłaszczyłam się jak żaba na liściu szukając odpowiedniego miejsca, aby postawić bezpieczny krok i przeżywając moment zwątpienia. Upartość, bliskość celu i pomoc męża pomogły mi przełamać chwilowy kryzys i później było już łatwiej. Po chwili znaleźliśmy się na szczycie, gdzie było dość tłoczno. Widząc nadciągające burzowe chmury nie posiedzieliśmy tam zbyt długo i drugą stroną zaczęliśmy schodzić w dół.

DSC_0473

DSC_0479

Z obawy przed deszczem i przez zmęczenie wróciliśmy już trasą przez Halę Kondratową, która jest znacznie łatwiejsza, a po drodze znajduje się schronisko górskie, gdzie można schronić się przed deszczem, odpocząć i napić. Burzowe chmury jednak szczęśliwie nas ominęły i po chwili nie było już po nich śladu,  a my po krótkim odpoczynku przy piwku ( które w tym momencie smakowało jak cudowny nektar bogów 😉 ruszyliśmy w dół łagodną już prostą szeroką drogą do Kuźnic skąd odebrał nas kierowca busa i zawiózł do Zakopanego. Jak się okazało szlak przez Dolinę Strażyńską jest najcięższym i pochłaniającym najwięcej czasu z wiodących na Giewont, czego początkowo nie byliśmy świadomi, ale teraz bardzo się cieszymy z takiego wyboru, gdyż mieliśmy okazję podziwiać niesamowite widoki. Nawet najmłodszy towarzysz naszej wycieczki dał radę wejść aż do Wyżnej Kondrackiej Przełęczy co jest nie lada wyczynem i z czego jesteśmy bardzo dumni.

DSC_0462

W ostatni dzień naszego pobytu w Zakopanem pogoda niestety się zepsuła i cały dzień był deszczowy, jednak nie zniechęciło nas to, aby wjechać na Gubałówkę, czyli najpopularniejsze wśród turystów odwiedzane miejsce. Początkowo chcieliśmy wejść na szczyt pieszo, jednak odradzono nam ten pomysł z uwagi na złą pogodę i śliskie, błotniste wejście. Skorzystaliśmy zatem z kolejki linowo-terenowej, którą za 21 zł w obie strony podjechaliśmy ze stacji u podnóża Krupówek na sam szczyt znajdujący się na wysokości 1120m. Roztacza się stąd panorama całych polskich Tart i Zakopanego oraz Podhala, Pienin, Gorców i Beskidy Żywieckiego wraz z ich słowacką częścią , jednak nie było nam dane jej zobaczyć, gdyż zasłaniały ją gęste deszczowe chmury i mgła. Nie byliśmy jednak mocno zawiedzeni z tego powodu, gdyż poprzedniego dnia naoglądaliśmy się zapewne piękniejszych widoków i cieszyliśmy się, że mimo przepowiadanych burz pogoda tak ładnie nam dopisała.

IMG_0744

IMG_0745

O Zakopanem słów kilka

Mówiąc o Zakopanem nie można pominąć oczywiście słynnych Krupówek, czyli jednego z najbardziej znanych deptaków w Polsce, będących reprezentacyjną ulicą miasta. Krupówki to zakupowe, rozrywkowe i kulturowe centrum miasta. Ulica ciągnie się na ponad kilometr, a wzdłuż niej znajduje mnóstwo barów, restauracji, sklepów, stoisk z pamiątkami czy tradycyjnymi oscypkami.

DSC_0529

DSC_0523

DSC_0537

Chcąc posłuchać góralskich przyśpiewek i spróbować śliwowicy jednego wieczora trafiliśmy do „Owczarni” jednej z wielu restauracji znajdującej się tuż przy Krupówkach, gdzie wieczorami przygrywał góralski zespół. Całkiem miłe i dość popularne miejsce, choć jeśli chodzi o jedzenie to dania z sarniny, zajęcy i innej zwierzyny okazały się dla nas chyba zbyt wymyślne.

IMG_0753

IMG_0739

IMG_0743

Restauracją którą z pewnością możemy za to polecić jest Bąkowo Wyżnio Zohylina przy ulicy Piłsudskiego. Piękny typowo góralski wystrój i klimat oraz pyszne jedzenie w przystępnych cenach sprawiły, że spędziliśmy tu dwa miłe wieczory zajadając się smakołykami i popijając pyszne grzane piwo i wino.

DSC_0485

DSC_0488

DSC_0494

DSC_0500

DSC_0490

IMG_0683

Wyjazd do Zakopanego okazał się dla nas świetnym pomysłem, a żałujemy tylko jednego, że był tak krótki! Z pewnością kiedyś jeszcze tu wrócimy, bo pozostało tu wiele atrakcji, miejsc i tras, na które zwyczajnie nie starczyło nam czasu. Zakopane, okolice i przepiękne góry zachwyciły nas niesamowicie.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *