Malownicza Kornwalia… dzika i surowa. Strome klify, szerokie piaszczyste plaże, urokliwe miasteczka i piękne, ciche zatoczki oblewane przez turkusową wodę.

Kornwalia to najbardziej wysunięte na południowy zachód hrabstwo w Anglii, które charakteryzują dzikie krajobrazy, wrzosowiska, długa i urozmaicona linia brzegowa oraz łagodny klimat. Rosną tu nawet palmy🌴😅 Choć lata nie są tu upalne, to zimy za to bardzo łagodne. Klimat Kornwalii sprzyja na tyle, aby region ten odwiedzać zarówno latem jak i zimą. Tutaj niemal zawsze jest się nad morzem. Niemal zawsze czuć ciągnący z nad oceanu podmuch wiatru przynoszący chłód i słoną bryzę. Hrabstwo zajmuje czubek Półwyspu Kornwalijskiego, który narażony jest na silne działanie wiatrów wiejących od Atlantyku. To właśnie one w głównej mierze oraz wysokie, oblewające wybrzeże fale miały wpływ na ukształtowanie jego terenu.

Północne i południowe wybrzeże Półwyspu różnią się dość znacznie od siebie. Północne wybrzeże leżące bezpośrednio nad Atlantykiem charakteryzują strome, wysokie klify oraz długie, piaszczyste plaże, oblewane przez niespokojne wody. To właśnie tutejsze wybrzeże posiada idealne warunki do uprawiania surfingu i przyciąga wielu pasjonatów tego sportu. Południowe wybrzeże, zwane rivierą, jest nieco spokojniejsze i bardziej osłonięte lądem, a plaże pokrywa tu żwirek i gruboziarnisty piasek. Dla tych lubiących piesze wędrówki Kornwalia oferuje wiele, dobrze oznaczonych szlaków trekkingowych. Najbardziej znany, Cornwall Coast Path, ciągnie się ponad klifami i zatoczkami oferując wspaniałe widoki i najlepszą możliwość poznania tego regionu.

My, mamy to szczęście mieszkać tuż na granicy hrabstwa Devon i Kornwalii, a każde piękne miejsce tego regionu możemy odwiedzić podczas jednodniowej wycieczki. Poniżej przedstawiamy Wam 5 miejsc, które naszym zdaniem musicie odwiedzić jeśli kiedyś będziecie w Kornwalii. Niektóre z nich odkryliśmy dopiero niedawno i zachwyciły nas swoim pięknem, inne znamy od lat i bardzo lubimy do nich zaglądać.

1.Plaża w Porthcurno, wykuty w skale amfiteatr Minack i Land’s End

Te trzy miejsca leżą tak blisko siebie, że zdecydowałam się umieścić je w jednym puncie. Bez problemu możecie je wszystkie odwiedzić tego samego dnia i naprawdę warto to zrobić🙂

Plaża w Porthcurno na zachodnim wybrzeżu Kornwalii to z pewnością jedna z najładniejszych plaż w całym regionie😍 🏖 Jasny, miękki piasek ze skruszonych kamyczków i muszelek i krystalicznie czysta woda o pięknym błękitno-turkusowym odcieniu.

Nie raz widywałam zdjęcia z tego miejsca, ale zobaczyć je na własne oczy to coś zupełnie innego. Było piękniej niż się tego spodziewałam i aż trudno mi było uwierzyć, że mamy tu tak cudowne zakątki.

Tuż za skałkami osłaniającymi plażę znajdują się kolejne sąsiednie zatoczki, na które można się dostać podczas odpływu. Kiedy poziom wody opada odkrywają się tu nawet tzw. „sand banki”.

Wygląda to naprawdę pięknie szczególnie patrząc z góry. Wysokie klify osłaniają plażę przed silnym wiatrem, a podczas odpływu woda jest spokojna i płytka, idealna do kąpieli czy pływania na SUP’ie.

W okresie letnim plaża jest strzeżona przez ratownika, jednak podczas przypływu lepiej nie oddalać się zbyt daleko, bo przejście zostanie zalane. Przed zejściem na plażę znajduje się duży parking oraz toalety. W okresie od Świąt Wielkanocnych do 1 października pieski na plażę mają wstęp wzbroniony. Ale sama plaża to nie wszystko co a do zaoferowania okolica wioski Porthcurno. Znajdziecie tu jeszcze jedno, naprawdę wyjątkowe miejsce… położony wysoko na klifie, wykuty w skale amfiteatr Minack.

Pochodzi on z lat 30-tych ubiegłego wieku i jest niesamowicie malowniczo położony. Latem odbywają się tutaj przeróżne przedstawienia, a widoki jakie się wokół niego rozpościerają przy sprzyjającej pogodzie są conajmniej imponujące.

Minack Theatre powstał dzięki Rowenie Cade, aktorce teatralnej, która zaczerpnęła inspiracje do jego zbudowania ze sztuki Wiliama Szekspira „Sen nocy letniej”, która wystawiana była przez miejscowych na pobliskiej łące. Kolejna zaplanowana sztuka pt. „Burza” odbyła się już w nowo wybudowanym miejscu.

Dziś w okresie letnim odbywa się tu wiele spektakli. Obiekt otwarty jest dla zwiedzających w okresie wiosenno-letnim od 9.30 do 18.00. Wstęp dla osoby dorosłej kosztuje 5 funtów, dla nastolatków od 12-15 roku w połowie ceny, dla dzieci poniżej 11 roku 50 pensów, a poniżej 2 lat za darmo. Warto pamiętać, żeby wraz z kupnem biletu poprosić o voucher, które upoważnia do darmowego wstępu przez cały rok od momentu zakupu biletu. Dla odwiedzających dostępny jest darmowy parking.

Warto dodać, że tuż niedaleko Porthcurno, zaledwie 4 mile na zachód znajduje się Land’s End, czyli najbardziej wysunięty na zachód kraniec lądu.

Pierwszy i ostatni domek stoi na wzgórzu, z którego rozpościera się widok na ocean i malownicze, strome klify.

Charakterystyczny drogowskaz, przy którym można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie wskazuje odległości do m.in Nowego Jorku oraz John’s O’Groats, czyli do osady w Szkocji, która stanowi najbardziej wysunięty punkt na północy lądu.

2. Kynance Cove

To miejsce jest wręcz spektakularne. Kiedy idzie się ścieżką prowadzącą z parkingu i dochodzi na wzgórze, nagle wydobywa się tylko jedno… „wow”.

Piaszczysta plaża usiana licznymi formacjami skalnymi i jaskiniami, oblewana przez czyste, turkusowe morze. Mając przed sobą taki widok nie ma się co dziwić, że Kynance Cove to jedna z najpiękniejszych i najczęściej fotografowanych zatoczek w Korwnalii.

Na nas zrobiła ogromne wrażenie i pomimo iż plaża, szczególnie podczas przypływu, nie jest zbyt wielka, to jest to chyba najpiękniejsze miejsce jakie do tej pory widzieliśmy w Kornwalii.

Kynance Cove położona jest niecałe 2 mile od Lizard Point i należy do National Trust,  brytyjskiej organizacja zajmującej się ochroną zabytków i przyrody w Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Tak jak i w przypadku plaży w Porthcurno i tutaj znajduje się duży parking, mała kafejka oraz toalety. W sezonie letnim pieskom wstęp wzbroniony.

3. St Ives

Malownicze miasteczko portowe położone na północnym wybrzeżu Kornwalii jest chętnie odwiedzanym kurortem letnim od wielu lat. Znajdują się tu naprawdę wspaniałe plaże. Miasteczko tworzy sieć stromych i krętych uliczek, przy których ciasno stoją domki rybackie, wiele sklepików i restauracji.

St Ives Harbour

Kiedy wybraliśmy się do St Ives po raz pierwszy i wysiedliśmy z pociągu, który zatrzymuje się przy pierwszej, szerokiej plaży przecieraliśmy oczy ze zdumienia i pytaliśmy siebie, czy aby jakimś magicznym sposobem nie przenieśliśmy się nagle do Hiszpanii😅. Palmy, szeroka piaszczysta plaża o jasnym, drobnym piasku i błękitna woda zrobiła na nas bardzo miłe, pierwsze wrażenie. A dalej było jeszcze lepiej. Bo w całym St Ives mamy do dyspozycji aż trzy piękne plaże, każda oddalona od siebie zaledwie kilka minut spacerem. Pierwsza, Porthminster Beach, przy której znajduje się uroczy hotelik z basenem i restauracją z widokiem na całą zatokę. Woda jest tu spokojna i idealna do kąpieli. Znajduje się tu też wypożyczalnia sprzętów wodnych oraz restauracja.

Idąc dalej docieramy do serca miasteczka i portu, przy którym cumują lokalni rybacy. Miasteczko wiosną i latem tętni życiem. Znajduje się tu wiele lokalnych barów i knajpek, małych sklepików z pamiątkami i lokalnymi wyrobami. Sprzedawane są tu także wycieczki na pobliską wyspę Seal Island, wokół której pływają foki.

Tu, nieopodal znajduje się mniejsza, bardziej zaciszna zatoczka Porthgwiddon, otoczona skałkami, która również nadaje się do kąpieli.

Mijając ją i wchodząc na wzgórze ukazuje nam się cudowny widok na kolejną z plaż – Portmeor Beach, która swoim szerokim, złocistym piaskiem, dużymi falami i licznymi surferami do złudzenia przypomina australijskie wybrzeże.

Jeżeli ktoś miałby ochotę poszaleć na falach to będzie to idealne miejsce. Znajduje się tu też szkoła surfingu oraz wypożyczalnia sprzętu.

Warto zajrzeć do pobliskiej restauracji tuż przy plaży z widokiem na morze i skosztować świeżo złowionej rybki. W mieście znajdują się parkingi, jednak w sezonie bywa tu dość tłoczno i może się zdarzyć, że zabraknie miejsca. W sezonie wiosenno-letnim pieski nie mogą przebywać na plażach.

4. Newquay

Newquay to jeden z najpopularniejszych kurortów w Kornwalii. Miasto leży na północnym wybrzeżu Półwyspu Kornwalijskiego, a jego duże, piaszczyste plaże obmywane są przez niespokojne wody Oceanu Atlantyckiego. Wzburzone morze i wysokie fale stanowią idealne warunki do uprawiania surfingu. Pasjonaci tego sportu zjeżdżają się tu z całego kraju i nie tylko, a samo Newquay okrzyknięte zostało „Stolicą Brytyjskiego Surfingu”.

W porównaniu do poprzednich miejsc, Newquay to już tętniące życiem miasto. Znajdziecie tu mnóstwo sklepów, barów, restauracji oraz klubów. Miłośnicy sportów wodnych znajdą tu zarówno centra nurkowe, szkoły surfingowe oraz wypożyczalnie sprzętów.

W samym mieście oraz okolicy znajduje się wiele naprawdę ładnych plaż. Od dużych, piaszczystych, popularnych wśród turystów, po ciche i urokliwe zatoczki. Na słynnej Fistral Beach co roku odbywa się wiele zawodów surfingowych przyciągających miłośników tego sportu z całego świata oraz imprezy i festiwale muzyczne.

W Newquay znajduje się wiele miejsc noclegowych, ale chyba tym najbardziej unikatowym jest dom znajdujący się na prywatnej wyspie ( skale ) tuż powyżej plaży Towan Beach.

Trzy sypialniowy, elegancki dom z ogrodem połączony jest z lądem wiszącym mostem. Cena wynajęcia posiadłości na długi weekend lub 4 noce w środku tygodnia rozpoczyna się od 1707 funtów poza sezonem. W sezonie letnim ze dwa razy więcej😅 Bukować trzeba z dużym wyprzedzeniem, bo często brak tu wolnych terminów. To co… kto się skusi?😉

5. Looe

Tego miejsca po prostu nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. I choć plaża nie jest tutaj najpiękniejsza to bardzo lubimy tu przyjeżdżać conajmniej kilka razy w roku. Looe to takie miejsce, do którego zawsze zabieramy odwiedzającą nas rodzinę, czy też znajomych. Choć w letnie dni bywa tu tłoczno to lubimy Looe za jego klimat.

Miasteczko jest bardzo malowniczo położone, w dolinie rzeki Looe, przy jej ujściu do kanału La Manche. Składa się z dwóch części – zachodniej i wschodniej. Urokliwe domki położone są na sąsiednich wzgórzach.

W miasteczku pełno jest sklepików z lokalnymi wyrobami i smakołykami. Bliżej plaży zlokalizowane są kawiarnie i restauracje. W jednej z nich sprzedają przepyszne kornwalijskie pasty, które to koniecznie musicie spróbować jeśli tylko zawitacie do Kornwalii. Tuż przy plaży znajduje się typowy angielski pub o nazwie Admiral Boscarn. Stary i ciemny, w którego dywany wsiąkły już hektolitry różnych substancji😜. Na pierwszy rzut oka wcale nie zachęcający. Jednak warto go odwiedzić ze względu na piwny ogródek na piętrze, z którego rozpościera się ładny widok na morze i plażę.

Looe jest fajne, bo można bez problemu dojechać tu pociągiem. Jeśli jednak wybierzecie się samochodem, to przed miasteczkiem znajduje się ogromny parking, na którym zawsze znajdzie się miejsce. Chociaż miasteczko jest bardzo przyjazne psom ( zresztą jak i wiele innych miejsc w Kornwalii ) i wiele barów i knajpek wystawia przed wejściem miskę wody dla czworonogów, to jednak na główną plażę psiakom nie wolno wchodzić przez cały rok. Jedynym minusem i czymś na co powinniście uważać będąc w Looe są osobniki ze zdjęcia poniżej😜.

Mewy potrafią tu być naprawdę agresywne i krążą nad ludźmi ( szczególnie przy plaży ) jak sępy, wyrywając jedzenie prosto z ręki. Normalnie rozbój w biały dzień😂

Kornwalia to bardzo malownicze hrabstwo Anglii, które naprawdę warto odwiedzić. Oczywiście trzeba mieć nieco szczęścia, aby trafić na piękną pogodę, ale kiedy już przyświeci słońce i trafi się na cieplejszy dzień, można się nawet poopalać i pokusić o kąpiel w morzu😉.

Będąc tutaj koniecznie trzeba posmakować lokalnych specjałów. Najbardziej znanym jest Cornish Pasty, czyli taki większy pieróg z kruchego ciasta z mięsno warzywnym nadzieniem w środku. Tradycyjne pasty zawiera wołowinę, cebulę, ziemniaki i brukiew, jednak w piekarniach kupicie też wiele innych rodzajów z przeróżnym nadzieniem, w wersji zarówno z mięsem jak i bez. Będąc tutaj warto również choć raz zjeść tradycyjne „fish & chips” lub skosztować innych dań z owocami morza.

W Kornwalii znajdziecie wiele hoteli, resortów i tradycyjnych bed & breakfast. Ceny za nocleg, szczególnie latem, są dość wysokie w popularnych miejscowościach. Tańszą opcją będą pola kempingowe i namiotowe, których również tutaj nie brakuje.

A Wy, byliście już kiedyś w Kornwalii? Jakie miejsce zauroczyło Was najbardziej?